Kopalnie i elektrownie miały przynosić rozwój. W miejscach opisanych przez Martę Tomczok oznaczały również wysiedlenia, znikające wsie i utratę znajomego otoczenia. Autorka podąża za tym, czego nie widać w prostym bilansie produkcji: pamięcią mieszkańców i zmianami, których nie sposób cofnąć.

Najciekawsze jest połączenie dwóch skal zniszczenia — krajobrazu oraz osobistego poczucia przynależności. Zamiast abstrakcyjnej debaty o modernizacji dostajemy pytanie o dom, który przestał istnieć. Dla czytelników reportażu społecznego i historii miejsc, także tych mijanych dziś bez świadomości ich dawnego życia.

DLA KOGO?

Dla czytelników, których przyciągają tematy tej książki i nowe perspektywy.