Bohater Sołtysa strzyże i słucha. Z opowieści klientów oraz własnych wspomnień układa obraz miasta widzianego z bliska: przez ludzi, ich przyzwyczajenia, samotności i niepozorne przygody. Zamiast tradycyjnego fabularnego silnika działa tu głos narratora.
Anna Baluta w Popkulturowcach opisuje książkę jako gawędę i podkreśla jej dygresyjność. To dobra wskazówka, jak ustawić czytelnicze oczekiwania. Wątki mogą powracać lub odpływać, bo stawką nie jest rozwiązanie zagadki, tylko przechowanie czyjegoś istnienia w opowieści.
Najbardziej interesuje nas niewielka skala tej prozy: fryzjerski fotel wystarcza, by spojrzeć na przemijanie. Jeśli cenisz rytm języka i obserwację zwyczajnego życia, warto dać tej książce czas. Jeśli przede wszystkim pytasz „co dalej?”, jej sposób prowadzenia narracji może wymagać przestawienia uwagi.
Dla miłośników miejskich opowieści, języka mówionego i krótkiej prozy.


