MAGAZYN KSIĄŻKOWYPOLSKA I ŚWIAT · 2026
Volumain.

Dużo do odkrycia.
Jeszcze więcej do czytania.

CZYTELNIA · WYBORY REDAKCJI

Miasta do czytania: Warszawa, Madryt, Triest

Książka o mieście nie musi prowadzić od zabytku do zabytku. Może zbierać głosy, badać spór o dzielnicę albo opisywać nastrój, który trudno zmieścić w przewodniku. Warszawa, Madryt i Triest pojawiają się w tych propozycjach na trzech odmiennych mapach. Czytając, warto zwrócić uwagę na to, co autor uznaje za jednostkę miasta: budynek, człowieka, wspomnienie czy relację. Od tego zależy, jakie miejsce zobaczymy.

Okładka: Monolok — Paweł Sołtys

Warszawa jako zbiór głosów

Monolok

U Sołtysa dobrym punktem wejścia jest skala pojedynczej historii. To wybór dla kogoś, kto bardziej lubi podsłuchać sposób mówienia niż otrzymać panoramę z góry. Drobne opowieści układają się w archiwum, którego nie da się zastąpić listą adresów. W czasie lektury warto zauważać, jak charakter miejsca przenosi się w rytm zdania. Miasto istnieje także wtedy, kiedy nie zostaje nazwany żaden jego słynny punkt.

Przeczytaj omówienie →
Okładka: Wysokie niebo nad Madrytem — Klaudia Pieszczoch

Madryt jako wspólnie tworzona przestrzeń

Wysokie niebo nad Madrytem

Dzielnice, kultura i ruchy społeczne pozwalają odejść od Madrytu rozumianego wyłącznie jako cel podróży. Ten wybór pasuje do czytelników ciekawych, jak mieszkańcy negocjują sposób korzystania z miasta. Warto pytać, kto może czuć się swobodnie w danej przestrzeni i jakie historie znikają z jej reprezentacyjnego obrazu. Takie czytanie nie odbiera przyjemności podróży; dostarcza powodów, by patrzeć uważniej.

Przeczytaj omówienie →
Okładka: Triest, czyli nigdzie — Jan Morris

Triest jako osobiste przywiązanie

Triest, czyli nigdzie

Jan Morris pokazuje, ile w portrecie miejsca zależy od patrzącej osoby. Historia i melancholia nie składają się tu w zwykły plan zwiedzania. Wybierz tę książkę, jeśli znasz uczucie, że pewne miasto zajmuje w twoim życiu więcej miejsca, niż wynikałoby z liczby spędzonych w nim dni. Warto zachować jednocześnie ciekawość miasta i ciekawość samego spojrzenia, które tak mocno je wyodrębnia.

Przeczytaj omówienie →

Od czego zacząć

Po każdej z tych lektur można wykonać ten sam mały eksperyment: opisać własną ulicę bez wymieniania jej najważniejszych budynków. Czy zostaną ludzie, dźwięki, konflikty, wspomnienia? Odpowiedź pomaga rozpoznać, jaki rodzaj miejskiej książki będzie nam najbliższy następnym razem.

Czytaj dalej

Co czytać w październiku 2026? Pięć różnych dróg

Pięć kryminałów na jesienne wieczory

Krótkie książki na jeden weekend

Dom, do którego trudno wrócić: cztery książki o przynależności

Kto ustala reguły? Cztery reportaże o systemach

Groza bez jednej recepty: od Stepford do Blackwater

Pamięć nie jest nagraniem. Cztery książki o tym, co opowiadamy