Bellwether działa na złej kawie, napiętych nerwach i przekonaniu dyrygenta Adriana Blackwooda o własnej nieomylności. Inspicjentka Clara Vale próbuje utrzymać próbę w ryzach. Kiedy znajduje Adriana martwego w starym gabinecie, jego odbicie zachowuje się tak, jakby śmierć była tylko nieudaną sugestią reżysera.

Najmocniejszą stroną otwarcia jest spojrzenie od zaplecza. Interkom, sygnały świetlne, techniczne schody i egzemplarz inspicjenta uczestniczą w budowaniu zagadki. Humor wynika z tarć pomiędzy ludźmi, którzy muszą razem doprowadzić do premiery, choć najchętniej pozabijaliby się już na próbie.

Początek obiecuje zderzenie kryminału z niesamowitością, a Clara wnosi do niego zawodowy pragmatyzm i osobistą stratę. Gęstość dowcipnych porównań może momentami osłabiać grozę, ale daje tekstowi rozpoznawalny rytm.

DLA KOGO?

Dla miłośników teatralnych tajemnic, czarnego humoru i zagadek z elementem niesamowitości.